wtorek, 21 lutego 2017

"Był sobie pies"

Witam was po długiej przerwie i przepraszam za brak wpisów, ale zwyczajnie nie miałam czasu.
Mimo, że poprzedni tydzień był dość leniwy to ten tydzień mam zapełniony zajęciami.



Wczoraj byłam w kinie na filmie "Był sobie pies". Jestem pewna, że większość osób kojarzy ten tytuł.
Film to opowieść o psiej miłości do ludzi. Główny bohater pies o wielu imionach ( m.in. Baily i Baddy) urodził się jako bezpański pies. Życie spędził głównie na zabawie z rodzeństwem. Niestety, jego życie zakończyło się zanim zdążył dorosnąć.
Jednak to dopiero początek. Ponieważ rodzi się na nowo w innym miejscu jako inny pies. W tym życiu poznaje swojego pierwszego pana, chłopca o imieniu Eithan, którego pokochał nad życie, a także otrzymuje imię Baily.
Z Eithanem przeżywa najszczęśliwsze chwile swojego życia. Jednak nic nie może trwać wiecznie. Baily się starzeje i pewnego dnia umiera. Jak można się domyślić nie na zawsze...

Nie chcę już wam tu spoilerować :-) Jeśli macie ochotę zachęcam do pójścia do kina.
Film jest wzruszający ( miałam łzy w oczach) i po prostu wspaniały.
Naprawdę warto go obejrzeć :-).


Do zobaczenia w kolejnych wpisach  :-)



4 komentarze:

  1. Kojarzę ten film albo przynajmniej nazwę ;D
    Zawszę gdy oglądam filmy z psami się wzruszam :)
    Zachęcam do obserwowania :)
    ONLY DREAMS - KLIK ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy oglądałam, nie przypominam sobie ale .. na pewno się skusze! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam książkę i... naprawdę warto :D

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja książki nie czytałam, ale może się skuszę :-)

      Usuń